Blog > Komentarze do wpisu
przypadki nieco starszej pani - part two
Jakiś czas temu nieco starsza pani wybrała się z gościnnymi występami do pięknego miasta słynącego z uroczych i pracowitych kobiet, kochliwych nastolatek, rogacizny i dziwnego systemu biletowego transportu miejskiego.
W mieście tym, również z gościnnymi występami - ale nieco na dłużej- bawiła piękna i zdolna Pomorzanka, obdarzona talentem zaklinania światła w czarodziejskie witraże. Nieco starsza pani jest fanką kreatywnej i uzdolnionej młodzieży, a także oryginalnej biżuterii.
Spotkanie obu, jak się już pewnie domyślacie, miało swoje konsekwencje.

~~*~~

W posępne, lutowe popołudnie, kiedy nieco starsza pani umęczona mokrym i wietrznym powrotem do domu swoimi stopami dotknęła lądu upragnionego czyli ciepłego, suchego i niewietrznego ( nie mylić z nie wietrzonego :)) mieszkania - poczuła się jak w raju. Zaczęła właśnie weekend, który zapowiadał sie bardzo artystycznie - decoupage, decoupage i jeszcze raz decoupage plus różne zabawy w programie graficznym oraz koncert gitarowy. Już zaczęła rozpływać się w błogostanie, kiedy to wzrok jej padł na niepozorną, szarą kopertę.
- Hmmm - pomyślała - czyżby nowa świecka tradycja - "w każdy piątek miła niespodzianka dla Ciebie"?
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że może to być prawda!!!

Tym razem
nie rozerwała koperty z wielkim TRRRACH! - pierwszy do koperty dopadł inny zamieszkiwacz tego samego adresu co nieco starsza pani. Nie robiąc sobie nic z tego, że na kopercie WYRAŹNIE napisane było JEJ nazwisko, wprawnym ruchem rozkleił kopertę i z ukosa zaczął popatrywać na nieco starszą panią w oczekiwaniu na aprobatę swojego zachowania.
- NIC z tego - postanowiła nieco starsza pani - ta przesyłka jest MOJA! - zakomunikowała.

W kopercie znalazła maleńkie zawiniątko i liścik pisany jej ukochanym turkusowym atramentem!!! ( skąd nadawca wiedział, że sprawi jej tym radość? Nieco starsza pani ma bowiem pewną słabość do osobników używających atramentu w tym kolorze :)).
A teraz Wy zobaczcie co było w maleńkim zawiniątku :)





Nieco starsza pani uradowała się okrutnie, bo kolczyki są dokładnie takie o jakich marzyła, a nawet jeszcze lepsze!
Nie trzeba chyba dodawać, że tym samym kwestia doboru biżuterii na koncert gitarowy przestała być dylematem, a stała się oczywistością :).

Zaklęte witraże Berg oraz jej inne prace możecie zobaczyć na jej blogu.
piątek, 01 lutego 2008, mamoon1

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/02/02 13:01:15
Czy myślałaś o pisaniu powieści? Całkiem fajne opowiadania Ci wychodzą ;)
A kolczyki rzeczywiście bardzo ładne.
-
2008/02/04 13:28:04
niech ci się dobrze noszą :)
-
2008/02/06 15:08:12
Boskie kolczyki, boska historia, boskie Agata i Julia!

Akcja: Nie kradnij zdjęć!
















>* Decoupage * Piêknie i W³asnorêcznie - Rêkodzie³o


web tracker